Inspiracje do innowacji

„Jestem ojcem, mam małe dziecko i wiem, jak trudno jest je nakłonić do połknięcia tabletki.”

 

dr Witold Brniak z Wydziału Farmaceutycznego Collegium Medicum UJ

I nagroda w konkursie Lider Nauk Farmaceutycznych za rozprawę pt.: Wybrane aspekty wytwarzania i oceny jakości tabletek ulegających rozpadowi w jamie ustnej

 

Skąd pomysł na taki właśnie temat?

Moje zainteresowanie lekiem zrodziło się już w czasie, kiedy studiowałem technologię chemiczną na politechnice, przed rozpoczęciem studiów farmaceutycznych. Natomiast samym tematem tabletek ulegających rozpadowi w jamie ustnej (ODT) zainteresowała mnie moja promotor, pani profesor Renata Jachowicz. Założenia badawcze mojej pracy obejmowały ocenę przydatności złożonych substancji pomocniczych do wytwarzania tabletek ODT zawierających modelowe substancje lecznicze: ibuprofen, ketoprofen i prednizolon. A w Polsce, jak dotąd, nie ma żadnego zarejestrowanego w takiej formie leku z tymi substancjami.

I, co istotne, te badania były prowadzone z wykorzystaniem aparatu skonstruowanego na Pana uczelni.

Tak. Jednocześnie naszym celem była ocena przydatności tegoż aparatu w pracach badawczo-rozwojowych do badania czasu rozpadu tabletek ODT. Ocena była pozytywna, dlatego urządzenie może być dalej wykorzystywane. Zarówno w pracach naukowych, jak i badawczo-rozwojowych nad tabletkami ODT. Aparat został tak skonstruowany, żeby odtwarzał warunki panujące w jamie ustnej i pozwalał na precyzyjne pomiary.

Lek w postaci tabletek ulegających rozpadowi w jamie ustnej będzie zapewne bardzo wygodny. Szczególnie w przypadku dzieci i osób mających problemy z połykaniem. Czy decydując się na taki temat pracy, miał Pan również ten aspekt na uwadze?

Tak, sam jestem ojcem, mam małe dziecko i wiem, jak trudno jest je nakłonić do połknięcia tabletki. Oczywiście nie był to jedyny argument przemawiający za moim wyborem. Przede wszystkim interesowała mnie ? i nadal interesuje ? postać leku przyjazna dla pacjenta, a jednocześnie skuteczna i bezpieczna.


 

„Mimo że w ostatnich latach powstało sporo leków ukierunkowanych na raka piersi, to wciąż brak takich, dzięki którym ten nowotwór stałby się uleczalny.”

 

dr Ilona Zaręba z Wydziału Farmaceutycznego z OML Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku

II nagroda w konkursie Lider Nauk Farmaceutycznych za rozprawę pt.: Wpływ dostępności proliny na proces POX-zależnej apoptozy/autofagii w komórkach raka piersi MCF-7

Już teraz ma Pani w swoim dorobku naukowym 76 prac, w tym 40 komunikatów zjazdowych. Imponujące! A co wpłynęło na decyzję o temacie pracy doktorskiej?

Choć w medycynie powstają nowe terapie, nowe leki, także w onkologii, to wciąż mało wiemy np. na temat molekularnych uwarunkowań chorób, które z tego powodu pozostają nieuleczalne. W projektowaniu nowych leków istotne znaczenie przypisuje się zdolności do indukcji szlaków sygnałowych, które skłaniają komórki do apoptozy (śmierci) lub autofagii (przeżycia). Jednym z mechanizmów regulujących te procesy jest metabolizm proliny, zachodzący w mitochondriach przy udziale oksydazy prolinowej.

Dlaczego zainteresowały Panią akurat komórki raka piersi?

Po pierwsze dlatego, że jest to najczęstszy nowotwór u kobiet i wciąż wiele z nich z jego powodu umiera. Po drugie, ponieważ sama jestem kobietą, oczywiste jest, że się z nimi solidaryzuję. Chciałabym się przyczynić do powstania leków dających szansę na dłuższe życie. No i wreszcie, mimo że w ostatnich latach powstało sporo leków ukierunkowanych na raka piersi, to wciąż brak takich, które mogłyby sprawić, żeby ten nowotwór stał się uleczalny.

Są zatem powody do satysfakcji?

Oczywiście. I z tego, że udało mi się to, co zaplanowałam, i z nagrody. Jak również z tego, że wyniki mojej pracy zostały opublikowane w czasopismach specjalistycznych i już miało miejsce zgłoszenie patentowe. Myślę, że mój sukces wynika również stąd, że od dawna interesowały mnie molekularne procesy zachodzące w naszym organizmie, biotechnologia i jej możliwości.

Udaje się Pani wygospodarować czas na pasje?

Moją pasją jest moja praca, którą będę kontynuować, poszukując nowych narzędzi do walki z rakiem.


 

„Taki bioaktywny konstrukt, gdy zostanie zaimplantowany w miejscu niewielkiego ubytku kostnego, będzie przyspieszał procesy regeneracji.”

 

dr Katarzyna Klimek, Wydział Farmaceutyczny z OAM Uniwersytetu Medycznego w Lublinie

III nagroda w VI edycji za pracę pt. Nowa metoda wytwarzania biokompatybilnego ceramiczno-polimerowego rusztowania kostnego dla medycyny regeneracyjnej

Pani praca wydaje się osadzona bardzo blisko życiowych problemów, obdarzona dużym potencjałem praktycznym. Co wpłynęło na Pani zainteresowanie takim tematem?

Pomysł wziął się ze współpracy z panią prof. n. farm. Grażyną Ginalską, kierownikiem Katedry i Zakładu Biochemii i Biotechnologii UM w Lublinie. Cały zespół pani profesor od lat pracował nad sztuczną kością, co było dla mnie ogromną inspiracją.

Czy to ceramiczno-polimerowe rusztowanie można nazwać sztuczną kością?

Zdecydowanie nie można. Otrzymane rusztowanie kostne, zarówno pod względem właściwości, jak i zastosowania, jest materiałem odmiennym od tzw. sztucznej kości. Materiał ten wspiera proces adhezji, proliferacji oraz różnicowania komórek kościotwórczych (osteoblastów), tj. charakteryzuje się wysoką biokompatybilnością in vitro. W związku z powyższym można go stosować do wygenerowania tzw. żywego wszczepu, składającego się z biomateriału oraz zasiedlonych na nim komórek, które zostały pobrane z organizmu pacjenta. Taki bioaktywny konstrukt, gdy zostanie zaimplantowany w miejscu niewielkiego ubytku kostnego, będzie przyspieszał procesy regeneracji.

Nad nowymi biomateriałami pracuje z różnymi efektami wiele ośrodków naukowych na świecie. Co Pani czuje, mając świadomość, że biochemicy z Lublina wciąż okazują się najlepsi?

Ogromną satysfakcję. Dla całego naszego zespołu badawczego fakt ten jest motywacją do dalszych prac badawczych.

A co z czasem na prywatność?

Staram się zachować równowagę między życiem zawodowym i prywatnym, choć nie jest to łatwe. Jednak, jak do tej pory, udaje mi się wszystko łączyć.